Szukaj na blogu

Pączki z dżemem malinowym

Od tygodnia o pączkach wspomnieliśmy co najmniej kilka razy, więc to był znak, że trzeba coś z tym zrobić. A że trochę się podziębiłam, to siedzę w domu, mam czas, no i że jeszcze ciągle czas taki trochę świąteczny - dziś był dobry dzień na smażenie.

Wyszły pyszne, puchate i mięciutkie. Troszkę je polukrowałam lukrem z soku z cytryny i cukru pudru, można je oczywiście też posypać tylko samym cukrem.


Składniki (u mnie 16 sztuk):

Używałam szklanki o standardowej pojemności 250 ml. 

3 szklanki mąki pszennej

4 żółtka w temperaturze pokojowej

1 jajko w temperaturze pokojowej

50 g rozpuszczonego masła

1 pełna łyżka cukru waniliowego

1 pełna łyżka cukru

szczypta soli

1 szklanka ciepłego mleka

30 g świeżych drożdży

dżem malinowy w temperaturze pokojowej

2 łyżki spirytusu (nie mają wpływu na smak pączków, sprawiają że ciasto "pije" mniej tłuszczu podczas smażenia)

smalec lub olej do smażenia - ok. 1 kg/1 litra

Przygotowanie:

Zaczyn:

Do kilku łyżek ciepłego mleka wsypuję łyżkę mąki, troszkę cukru i dodaję całe drożdże.

Rozcieram wszystko i odstawiam w ciepłe miejsce na 15-20 minut, by zaczyn wyrósł.

Ciasto:

Mąkę przesiewam do miski.

Dodaję wyrośnięty zaczyn, oba cukry, szczyptę soli oraz żółtka i jajko, wlewam spirytus, pozostałe mleko (dalej ciepłe) i rozpuszczone masło. 

Wyrabiam ciasto (jeśli robisz to w mikserze, użyj mieszadła w kształcie haka).

Ciasto po wyrobieniu będzie dość luźne i lepkie, nie należy dodawać więcej mąki, bo pączki będą zbyt twarde. 

Przykrywam miskę z ciastem folią spożywczą i odstawiam w ciepłe miejsce do podwojenia objętości.

Lekko podsypuję stolnicę mąką, wykładam wyrośnięte ciasto.

Oprószam je z góry mąką, lekko klepię dłonią by je odgazować.

Następnie wałkiem delikatnie rozwałkowuję na grubość ok. 2-3 cm.

Okrągłą foremką do wycinania wykrawam placuszki o średnicy 6-8 cm.

Lekko spłaszczam placuszki, wykładam po łyżeczce dżemu, i bardzo dokładnie sklejam pączka, zgarniając boki do środka.

Tak przygotowane pączki układam na ściereczce lekko oprószonej mąką - miejscem sklejenia do dołu.

Znowu pozostawiam je do wyrośnięcia w ciepłym miejscu, na ok. pół godziny.

Smażenie:

Rozgrzewam smalec lub olej w szerokim garnku z grubym dnem. 

Czy jest gotowy do smażenia sprawdzam przez wrzucenie kawałeczka ciasta do garnka - jeśli ciasto od razu wypłynie na powierzchnię i zacznie się ładnie smażyć, temperatura jest odpowiednia. 

Smażę po kilka pączków, ważne żeby w garnku był luz, bo pączki jeszcze urosną.

Smażę przez 2-3 minuty na jedną stronę, pączki obracam drewnianym patyczkiem.

Po usmażeniu wyjmuję je łyżką z siatką i odkładam na chwilę na papier, by odsączyć tłuszcz.

Jeszcze ciepłe lukruję lukrem z soku z cytryny i cukru pudru. 


 


Brak komentarzy:

Copyright © 2016 sio-smutki-od-kuchni , Blogger