Szukaj na blogu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moje rady. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moje rady. Pokaż wszystkie posty
Dorsz z cytryną

Dorsz z cytryną

Wspaniałe, lekkie, szybkie danie, moim zdaniem na tyle smaczne, że w tym roku postanowiłam przygotować takiego dorsza na kolację wigilijną. Wigilię spędzimy u Mamy męża, wszystko szykuję ja, więc decyzja też moja :) Do tej pory zawsze był smażony karp, ale zdarzyło mi się u Teściowej zrobić takiego dorsza na obiad, i wszyscy byli zachwyceni. Ogromną zaletą jest też czas przygotowania tego dania, z całą pewnością o wiele krótszy, niż smażenie karpia.

Składniki:

polędwica z dorsza, po dowolnym kawałku na osobę

do przyprawienia: sól ziołowa lub zwykła, świeżo mielony czarny pieprz

sok z cytryny

1-2 ząbki czosnku

musztarda sarepska

koperek do posypania

2-3 łyżki oleju do smażenia

1 łyżka masła

Przygotowanie:

Kawałki ryby oprószam z obu stron solą i pieprzem.

Rozgrzewam na patelni olej z masłem, nie za mocno.

Układam rybę i smażę 3-4 minuty z jednej strony, po czym delikatnie obracam na drugą stronę.

Najlepiej robić to płaską, szeroką łopatką, bo ryba jest delikatna i dość łatwo się rozpada.

Po odwróceniu ryby skrapiam każdy kawałek sokiem z cytryny, mniej więcej po łyżeczce na kawałek.

Przeciskam przez praskę czosnek, przesmażam go dosłownie kilka sekund, po czym polewam rybę tłuszczem z czosnkiem (powtarzam to jeszcze po ponownym odwróceniu ryby).

Delikatnie, najlepiej pędzelkiem, smaruję rybę cieniutką warstwą musztardy, po odwróceniu również z drugiej strony.

Znowu smażę rybkę kilka minut, już pod pokrywką.

Łącznie smażę wszystko 10-12 minut, po czym od razu podaję, polewając każdy kawałek sosem z dna patelni, i posypuję przed podaniem koperkiem.


Ryż z warzywami

Ryż z warzywami

Mój mąż zawsze zamawia taki ryż do kebaba. Fakt, że pyszny! Ale też bardzo prosty do przygotowania w domu!

Kebaba dziś nie jemy, za to tenże ryż razem będzie na obiad razem z kotletem z indyka i surówką z kapusty pekińskiej.

W przepisie jest ciekawostka - jak z ryżu zrobić nawóz do storczyków? 

Składniki (porcja dla 2 osób):

1 szklanka ryżu basmati

2 szklanki wody plus woda do moczenia

1 średniej wielkości cebula

1 średniej wielkości marchewka

1 mała puszka zielonego groszku

2 ząbki czosnku

2 łyżki kurkumy

1 łyżeczka curry

sól i pieprz do smaku

3 łyżki oleju do smażenia

Przygotowanie:

Na pół godziny przed gotowaniem ryż zalewam wodą i odstawiam  - ma być jej tyle, żeby go przykryła.

Przed gotowaniem płuczę go dokładnie, odlewając wodę w której się moczył.

(To właśnie ta woda jest doskonałym nawozem do strczyków, ze względu na zawartość witamin i minerałów!)

Zalewam go ponownie świeżą wodą z odrobiną soli, gotuję do miękkości.

W razie potrzeby odsączam go na sicie.

W międzyczasie na niewielkiej ilości oleju podsmażam drobniutko pokrojoną marchew i cebulę (marchew ma być miękka, ale jędrna).

Pod koniec smażenia dodaję drobniutko posiekany czosnek.

Na patelnię, do podsmażonych warzyw dokładam ugotowany ryż oraz groszek.

Dodaję kurkumę i curry, dokładnie mieszam i doprawiam solą i pieprzem.

Moje obietnice wiosenne ... i ich realizacje, czyli o porządkach, gotowaniu i robieniu się na bóstwo

Moje obietnice wiosenne ... i ich realizacje, czyli o porządkach, gotowaniu i robieniu się na bóstwo

Co roku, zwłaszcza wiosną, a najczęściej dzieje się to przed Wielkanocą, obiecuję sobie co następuje:

ŻE:

- wspaniale i najdokładniej jak się da wysprzątam calusieńki dom, by wiosnę przywitać z godną jej estymą; nawet w słońcu żadna drobina kurzu nie śmie przysiąść na moich meblach, tak będą wypolerowane; szyby w moich oknach będą oślepiać parkujących naprzeciw sąsiadów, skrząc się w słonecznych promieniach, niczym najpiękniejsze kryształy; śnieżnobiałe firany niczym anielskie pióra delikatnie otulą te kryształowe skarby w moich oknach, czule chroniąc nas - szczęśliwych mieszkańców, przed szarym światem zewnętrznym; a dywany! dywany swoim aksamitnym dotykiem, świeżo uprane i pachnące wiosenną bryzą, będą pieścić stopy moje i domowników. 

- ze szczegółami przemyślę świąteczne menu, i tenże plan błyskotliwie zrealizuję; a menu to będzie niepospolite i niepowtarzalne; nie że jajka na twardo i majonez, czy sałatka jarzynowa; ani nawet kiełbasa biała pieczona w piwie; przecież stać mnie na wymyślenie takich dań, ale to takich, że świat takich jeszcze nigdy nie jadł! I kto zje, ten w podziwie i błogości zastygnie, marząc by ten kulinarny orgazm trwał wiecznie, z trwogą odrzucając natrętne myśli o powrocie do codzienności 

- oczywiście jeszcze, a w zasadzie może przede wszystkim, jako że wszystko powyższe bez trudu wykonam co najmniej kilka dni wcześniej, i zostanie mi mnóstwo wolnego czasu, Święta przywitam wypoczęta, zadbana i świeża niczym sama Pani Wiosna, po prostu kwitnąc i zarażając świat cudownym nastrojem;  leniwie muskając nieskazitelnie zrobionymi paznokciami atłasowe pasma idealnie podciętych, błyszczących, o niepowtarzalnym kolorze czerni lazurowej nocy rozświetlonej blaskiem miliardów gwiazd włosy, przy pieszczącym uszy szmerze najdelikatniejszego jedwabiu otulającego moją zgrabną figurę Kobiety Idealnej. 

Te ambitne plany i wiarę, że tak właśnie będzie mam zazwyczaj mniej więcej do tygodnia przed świętami.  A potem, naprawdę nie wiem jak to możliwe, czas się dziwnie ściąga, jakby ktoś pętelkę na sznurku zaciągnął i zrobił z niej supełek - i zupełnie nie wiem jak to możliwe że z tygodnia robi się zaledwie dzień, maksimum dwa - no dobrze, powiedz, czy może też tak masz?  😂🤣😁

I siadam po powrocie z pracy, niezmiennie zadziwiona rzeczywistością, na te dwa dni przed świętami, i rewiduję moje plany, i robię wdech, a potem spokojny wydech, bo wystarczy mi tego malutkiego, malusieńkiego czasu -  ugotuję, pewnie i upiekę, i posprzątam, i farbę kupiłam miesiąc temu (przezornie) więc błysk na włosach będzie, i paznokcie zdążę wypiłować - i będę kobietą idealną na swój malutki sposób, nie niszcząc tego co najważniejsze błahymi sprawami.

Będzie idealnie. Choć może z odrobiną kurzu, smugą na kuchennym oknie, z nieidealnie wyprasowaną firanką. W wygodnych legginsach i ulubionym podkoszulku. I z jajkami na twardo z majonezem. I z sałatką jarzynową.  Będzie wspólnie.

Z nowości w sprzątaniu  - w tym roku będzie mi pomagał mop parowy Ariete Multi Steam System 10 w 1, którym w łatwy sposób umyję wszystkie podłogi z wykorzystaniem gorącej pary, która zapewnia dodatkowe odkażenie powierzchni. Tym mopem wyczyszczę również fugi, zarówno na podłogach, jak i wykafelkowanych ścianach.

Marka Ariete (https://www.garneczki.pl/marka/ariete) posiada ponad 60-letnie doświadczenie w produkcji elektronicznych urządzeń do kuchni i domu, ułatwiających codzienne czynności.

Mop parowy Ariete Multi Steam System możesz kupić w sklepie Garneczki.pl

Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę Ci dużo uśmiechu i dystansu do życia!

Filet z kurczaka  z imbirem i papryką (na kanapki i do sałatek)

Filet z kurczaka z imbirem i papryką (na kanapki i do sałatek)

Idealne mięso do wykorzystania w sałatkach, lub na kanapce. Upiekłam je w papierze, dzięki czemu jest soczyste. Apetycznie pachnie i wspaniale smakuje zarówno na ciepło, jak i na zimno.
Moja rada: wykorzystuj rozgrzany piekarnik - zgodnie z przysłowiem "dwie pieczenie na jednym ogniu" - upiecz w ten sposób mięso przy okazji pieczenia innych produktów (ja piekłam żeberka, i po prostu dorzuciłam do piekarnika dwa pakieciki z kurczakiem).



Składniki:
2 pojedyncze filety z piersi kurczaka (ok. 0,5 kg)
1 mała cebula
1 duży ząbek czosnku
ok. 2 cm korzenia imbiru (średniej grubości)
1 płaska łyżeczka słodkiej mielonej papryki
1 płaska łyżeczka mieszanki curry
1 płaska łyżeczka soli
5 ziaren ziela angielskiego
Dodatkowo:
papier do pieczenia
bawełniany sznurek 
Przygotowanie:
Cebulę kroję w drobną kostkę, czosnek i imbir (imbir po obraniu - łatwo obrać go łyżeczką) na małe kawałki. Wszystkie przyprawy, razem z powyższymi, przekładam do moździerza (ziele angielskie warto rozetrzeć jako pierwsze) i rozcieram do momentu, aż cebula, czosnek i imbir puszczą sok - powinien powstać rodzaj pasty. Tę mieszankę wykładam na mięso i dokładnie je nacieram, a następnie zawijam w papier do pieczenia, zabezpieczam sznurkiem i piekę przez 40 minut w piekarniku nagrzanym do 170 stopni C. 
Przed krojeniem pozwalam mięsu odpocząć przez kilka minut.








Schab w sosie słodko-kwaśnym

Schab w sosie słodko-kwaśnym

Mam dziś dla Was rewelacyjną radę, jak ułatwić sobie smażenia mięsa np. na gulasz :) Olśniło mnie dziś i pewnie będę tak robić już zawsze, bo ten sposób jest banalnie prosty, a oszczędza czasu i bałaganu w kuchni. Otóż - wiemy, że aby mięso w gulaszu czy w sosie było pyszne, warto oprószyć je przed smażeniem mąką (powoduje ona, że mięso ładnie się zarumieni, i sos będzie miał piękny kolor i dobrą konsystencję). Do dziś robiłam to w taki sposób, że pokrojone w kawałki mięso lekko panierowałam w mące na płaskim talerzyku. Nie zawsze udawało się zachować porządek na blacie... Więc dziś, w tę piękną, słoneczną sobotę (upalną prawdę mówiąc - na szczęście coraz bardziej się chmurzy i zaraz pewnie spadnie deszcz) wymyśliłam, by sobie pomóc i mięso oprószyć mąką za pomocą sitka! Może tak robicie, nie wiem, ale jak dla mnie to naprawdę wspaniałe odkrycie :) 
Tyle o moim geniuszu, wracamy do talerzy. Od kilku dni planowałam, że ten weekend będzie spokojny, bezstresowy, bez wysiłku i przyjemny. Miałam czas na małe zakupy, i to wcale nie kulinarne ;) (w tych wyręczył mnie mąż), coś tam sobie posprzątałam nie spiesząc się wcale, a potem zrobiłam z wielką przyjemnością obiadek. Robi się go szybko, oceniam że jakieś 35-40 minut - lekki i pyszny schab w sosie słodko-kwaśnym. 



Składniki:
300 g. schabu pokrojonego w cienkie plastry (ok. pół cm)
do przyprawienia mięsa: sól, pieprz, słodka mielona papryka
mąka do oprószenia mięsa (użyłam pszennej)
3 łyżki oleju rzepakowego do smażenia mięsa
3 cebule
1-2 dojrzałe brzoskwinie
1 czerwona papryka
sporo posiekanego szczypiorku
Sos:
1,5 zimnej szklanki wody
3 łyżeczki przecieru pomidorowego
3 ząbki czosnku
1 łyżeczka ciemnego cukru
1 łyżka stołowa maki ryżowej
1 łyżka ciemnego sosu sojowego
1,5 łyżki octu ryżowego 3%
sól, pieprz do smaku
Przygotowanie:
Mięso kroję na duże kawałki, układam na talerzu, oprószam sola, pieprzem i słodką papryką, a potem mąką. 
Smażę mięso w 2 partiach na dość rozgrzanym tłuszczu - ma się ładnie zarumienić. 
Zdejmuję mięso z patelni i wrzucam na pozostały po nim tłuszcz pokrojone  w duże kawałki cebule. Lekko je solę, przykrywam i smażę 3-4 minuty, po czym dorzucam pokrojoną w mniej więcej tej samej wielkości kawałki paprykę. 
Smażę kolejne kilka minut - dalej pod przykryciem, po czym dorzucam połowę posiekanego szczypiorku i brzoskwinie w kawałkach (bez skórki). 
W międzyczasie w połowie porcji wody rozpuszczam cukier, dodaję przecier pomidorowy, ocet, sos sojowy, mąkę ryżową i przeciśnięty przez praskę czosnek. 
Gdy zawiesina jest porządnie rozmieszana wlewam ją na patelnię i od razu mieszam całą zawartość, dolewam też stopniowo pozostałą wodę. 
Na koniec doprawiam sos do smaku solą i pieprzem, od razu podaję.


                           

                           

                           




Ziołowa przyprawa do zup, sosów, mięs i ryb

Ziołowa przyprawa do zup, sosów, mięs i ryb

Każda gospodyni ma swoje patenty na ułatwienie sobie życia, jestem o tym przekonana. Wymyślamy je same, albo czerpiemy od starszych - tak czy siak po kilku latach samodzielnego prowadzenia domu zbiera się co najmniej kilka sposobów, żeby zrobić coś szybciej, łatwiej i skuteczniej. Tak samo jest w kuchni. Jednym z moich sposobów oszczędzenia czasu jest taki słoiczek z zieleniną. 
W sezonie na świeże zioła i warzywa warto przygotować coś w rodzaju "gotowca", który pozwoli na szybkie doprawienie wielu potraw- czyli mieszanki ziół, doprawionych ewentualnie czosnkiem, albo papryką (to już kwestia własnego gustu). Raz przygotowany słoiczek wystarczy na wiele obiadów, i pozwoli uniknąć każdorazowego mycia i siekania ziół. 
Wersja dzisiejsza jest idealna do zup i sosów, do pieczonych mięs czy ryb jako marynata (zerknijcie na tego pstrąga), ale sprawdzi się też jako dodatek do makaronu - ekspresowe danie to ugotowany makaron po prostu doprawiony łyżeczką czy dwoma tej pasty, posypany startym żółtym serem. Łyżka dodana do ciasta na kopytka całkiem odmieni ich smak. A wyobraźcie sobie podpieczoną bagietkę, przesmarowaną wcześniej tą zieloną wspaniałością :)

A Wy -jakie macie patenty na łatwiejsze życie:-D  ?




Składniki:
natka zielonej pietruszki
świeży lubczyk - listki
1 ząbek czosnku
sól do smaku
olej (taki, który nadaje się do smażenia)
Przygotowanie:
Zioła (mniej więcej w równej ilości) dokładnie myję i osuszam, a potem drobno siekam - można nawet pokusić się o ich zblendowanie. Dodaję do nich trochę soli (ta ma za zadanie przedłużyć ich trwałość; pamiętajmy potem jednak o jej obecności przy doprawianiu potrawy), przeciśnięty przez praskę czosnek i tyle oleju, by powstałą pasta. Przekładam ją do słoiczka, ubijam łyżeczką i zalewam taką ilością oleju. by utworzył warstwę na górze. Przechowuję w lodówce.


Pasztet warzywny z tuńczykiem i szpinakiem

Pasztet warzywny z tuńczykiem i szpinakiem

Taki pasztet to pyszna zapiekanka, która śmiało może być daniem obiadowym. Smakuje rewelacyjnie i na gorąco, i na zimno. Prawie nie ma w nim tłuszczu, za to jest dużo zdrowych warzyw. 

Moja rada jak natłuścić formę, nie brudząc rąk: odrobinę oleju wlewam na zwinięty kawałek papieru kuchennego i papierem dokładnie smaruję wnętrze foremki. Ręce zostają czyste i w ten sposób zużywa się mało oleju.




Składniki na foremkę 20x5 cm:
1 duży seler
2 marchewki
10-15 liści świeżego szpinaku
130 g. tuńczyka w oleju (masa po odsączeniu)
2 jajka
4 łyżki bułki tartej
przyprawy:
sól, pieprz ziołowy, czosnek granulowany, suszony lubczyk
Dodatkowo:
olej do posmarowania foremki
bułka tarta do oprószenia foremki
Przygotowanie:
Selera i marchewki gotuję do miękkości (można ugotować je w skórce, i zdjąć ją potem), tuńczyka odcedzam dokładnie na sicie. Warzywa ścieram na tarce - grube oczka - do miski, dodaję rybę, porwany na mniejsze kawałki szpinak, oba jajka i bułkę tartą. Mieszam wszystko bardzo dokładnie dłonią, doprawiam do smaku. Foremkę natłuszczam olejem i oprószam bułką tartą. Przekładam masę do formy, ubijając ją dokładnie, by pozbyć się powietrza. Pasztet piekę przez 40 minut w ok. 200 stopniach C.

                              
                 




Domowe zapiekanki (spody)

Domowe zapiekanki (spody)

Mam dziś dla was pomysł z gatunku ułatwiających życie. Zapiekanki, a właściwie spody do nich (bo to co na nich się położy to kwestia gustu) można przygotować w wolnej chwili i zamrozić - przydadzą się w chwili, gdy trzeba będzie przygotować szybki posiłek. Gdy będą potrzebne, na zamrożonych wystarczy ułożyć dowolny farsz i zapiekać przez 10-12 minut w temperaturze ok. 200 stopni - otrzymacie pyszne i świeżutkie zapiekanki. Można ich też użyć jako bułeczki, np. do domowych hamburgerów. Z przepisu poniżej wychodzi 5 spodów o średnicy 10 cm.
Ja mam dziś takie pyszne śniadanie :)






Składniki na 5 sztuk:
Ciasto:
1 szklanka mąki pszennej
ok. 1/4 szklanki ciepłej wody
2 łyżki oleju
10 g. świeżych drożdży
1 pełna łyżka gęstej śmietany 18% (może być jogurt)
0,5 łyżeczki cukru
1 płaska łyżeczka soli
mleko do posmarowania
Dowolne warzywa i wędliny, u mnie:
jasna część pora
kiełbasa typu wiejska
tarty żółty ser
czerwona papryczka chili
odrobin oleju
sól, pieprz do smaku
- wszystko razem podduszone
do tego odrobina startego żółtego sera
Przygotowanie:
Do miseczki wkruszam drożdże, dodaję cukier, łyżeczkę mąki i lekko ciepłą śmietanę. Mieszam na pastę, przykrywam i odstawiam na 15 minut w ciepłe miejsce. Pozostałą mąkę przesiewam do miski, dodaję wyrośnięty zaczyn, sól, olej i stopniowo wodę - powinno powstać elastyczne ciasto. Wyrabiam je przez chwilkę, formuję kulę, przykrywam i odstawiam na 30 minut w ciepłe miejsce (u mnie to piekarnik nagrzany do 55 stopni C). Wyrośnięte ciasto rozwałkowuję na grubość 1 cm, wykrajam kółka, przekładam je na natłuszczony lekko papier i mocno nakłuwam. Kółka smaruję jeszcze mlekiem i piekę przez ok. 12 minut w temperaturze 220 stopni C. Jeśli mają być zamrożone, zostawiam do ostudzenia, po czym zamrażam szczelnie zapakowane. Jeśli robię zapiekanki: układam je (zamrożone) odwrotnie na blasze, lekko posypuję serem, nakładam farsz i zapiekam ok. 10 minut w temperaturze 200-210 stopni C (góra-dół).


                    

                    

                    

                    


Pikantny sos do mięs

Pikantny sos do mięs

Moja rada: po pieczeniu mięsa na wędlinę zawsze zostaje sos, który jest pikantny i zazwyczaj dość słony, bo to przecież esencja tego, co się piekło. Nigdy tego sosu nie wyrzucam, zwłaszcza że można go spokojnie przez kilka dni trzymać w lodówce. Zawsze staram się go wykorzystać albo jako bazę do zup, albo jak dziś - do kolejnego sosu. 



Składniki:
ok. 0,5 szklanki sosu z pieczenia mięsa
1-2 łyżki gęstej śmietany 18%
0,5 łyżeczki masła
1-1,5 łyżeczki mąki pszennej
1 łyżeczka tartego chrzanu
1 łyżeczka delikatnej musztardy,  u mnie miodowej
szczypiorek
pieprz 
ewentualnie woda
Przygotowanie
Sos z pieczenia mięsa podgrzewam w rondelku. Śmietanę, musztardę i chrzan mieszam z mąką na pastę, do tej mieszanki wlewam kilka łyżek gorącego sosu, a potem całą zawartość przelewam do rondla. Podgrzewam mieszając, by sos zgęstniał.  Dodaję masło, doprawiam do smaku pieprzem. Jesli jest zbyt słony dodaję jeszcze trochę wody pomieszanej z odrobiną mąki. Już na talerzu posypuję szczypiorkiem.
Przepis autorski.


Sos z pieczeni zsiądzie się w lodówce jak galaretka


Szkółka lepienia pierogów ;-)

Szkółka lepienia pierogów ;-)

Pierogi każdy lub prawie każdy jadł. Prawie każdy potrafi je przygotować, ale przypomnę kilka zasad, które mogą to ułatwić ;-) 

Po pierwsze: ważna jest dobra organizacja pracy. Aby oszczędzić czas, można pracę podzielić na 2 dni, bo farsz z powodzeniem możemy przygotować wcześniej. 
Po drugie: stanowisko pracy :) Dobrze mieć sporo miejsca, dużą stolnicę lub blat, przygotowane miejsce na odkładanie ulepionych pierogów  - mogą to być np. czyste ściereczki, lekko oprószone mąką, by uniknąć przyklejania się ciasta.
Warto także wcześniej zagotować wodę i trzymać ją w stanie gotowości ;) Przygotujcie także tace lub duże talerze, wlejcie na nie trochę oleju - by po ugotowaniu i odsączeniu wody można było na nie przełożyć pierogi. Wtedy mamy gwarancję, że się nie skleją, a po wystygnięciu wystarczy przełożyć je do zamykanego pojemnika.
Po trzecie: dokładne wyrobienie ciasta odwdzięczy się łatwością wałkowania i lepienia, nic się nam wtedy nie rozklei i unikniemy rozczarowania, gdy zamiast kształtnych pierożków wyłowimy z garnka mizerne pierogowe szczątki...
Po czwarte: woda do przygotowania ciasta powinna być co najmniej ciepła. Są szkoły, które podają że wyrabia się je z wodą praktycznie gorącą - nie próbowałam, więc nie wiem.
Po piąte: cierpliwość to cnota i z całą pewnością się tu przyda ;-) Pewnej wprawy wymaga ocena, jaką ilość farszu nałożyć na ciasto, by dało się ładnie skleić. Ciasto, na które przepis jest poniżej, jest bardzo elastyczne i łatwo się skleja, więc powinno ułatwić zadanie. W każdym razie ja zaczynam od środka, potem sklejam oba boki. Miejsce łączenia trzeba mocno docisnąć palcami, dodatkowo warto je wzmocnić przez zawinięcie, co doda pierogom uroku, czy choćby przyciśnięcie dodatkowo ząbkami widelca. Warto także pamiętać, by ciasto, którego akurat nie wałkujemy, przykrywać szczelnie ściereczką, by nie wysychało.
W trakcie gotowania warto mieszać pierogi drewnianą łopatką, by ich nie zniszczyć.

Mam nadzieję, że te kilka punktów pomoże osobom, które jeszcze się za własne pierogi nie zabrały. Zachęcam, to naprawdę przyjemne zajęcie !

Po moje wszystkie propozycje pierogów zajrzyj TUTAJ.

                  

Pierogi z serem i ziemniakami

Składniki na ok. 50 sztuk:
Ciasto:
3,5 szklanki mąki pszennej
2 żółtka
2 łyżki masła roślinnego (lub zwykłego- miękkiego)
ok. 1,5 szklanki ciepłej wody
duża szczypta soli
Farsz:
600 g. ugotowanych ziemniaków
500 g. twarogu - to więcej niż standardowo, ale taki farsz bardzo lubimy
3-4 cebule
kilka łyżek oleju do smażenia
sól, pieprz do smaku
Dodatkowo:
woda do gotowania
cebula do podsmażenia 
Przygotowanie:
Ugotowane ziemniaki przeciskam przez praskę, przekładam do miski, dodaję ser i wszystko wyrabiam widelcem na w miarę jednolitą masę. Cebule kroję w niewielką kostkę, smażę na oleju do zeszklenia, po czym przekładam do masy. Mieszam, doprawiam solą i sporą ilością pieprzu.
Ze składników ciasta wyrabiam elastyczne, miękkie ciasto - wodę warto dolewać stopniowo. 
Ciasto dzielę na 2 części i wałkuję na grubość 2-3 mm. Wykrajam dużą szklanką kółka, na każde nakładam solidną porcję farszu. Sklejam dokładnie brzegi, zaczynając od środka, potem sklejam boki każdego pieroga. Warto wzmocnić miejsce łączenia, dodatkowo je zawijając. Tak przygotowane pierogi gotuję partiami w dużej ilości osolonej wody - warto, by gotować je w płaskim, szerokim garnku. Woda nie powinna przestawać się gotować. Gdy wypłyną na powierzchnię, czekam jeszcze 2 minuty, po czym wyławiam je i odsączone przekładam na przygotowane talerze z niewielką ilością oleju. Dzięki temu zabiegowi nie będą się sklejały, a gdy przestygną, można je przełożyć do pojemników i schować do lodówki.
Podaję na gorąco ze smażoną cebulką (z odrobiną czerwonej papryki).

                  

                  

                  

                  


A falbanki  robi się tak: 







Copyright © 2016 sio-smutki-od-kuchni , Blogger