Szukaj na blogu

Soczyste kotlety z kurczaka z pieczarkami

Soczyste kotlety z kurczaka z pieczarkami

Pewnie wiele osób w ten sposób przygotowuje kotlety, ale ja pomyślałam o nim dopiero dziś. Kotlety są wyjątkowo soczyste i naprawdę bardzo, bardzo mi smakowały. Zrobiłam do nich pieczarki, które pokroiłam w grube plastry i szybko usmażyłam na mocnym ogniu, dzięki czemu zachowały smak i dużo wilgoci.

To szybki i wyjątkowo smaczny obiad.



Składniki (2 osoby):

1 duża pierś z kurczaka

sól i pieprz do smaku

majonez bułka tarta do panierowania

olej do smażenia

kilka duzych, białych, świeżych pieczarek

Przygotowanie:

Mięso wkładam do torebki foliowej i ostrożnie rozbijam tłuczkiem na grubość ok. pół centymetra.

Rozbity kotlet przekrajam na pół (robiłam obiad na 2 osoby, ale oczywiście możesz przygotować duże kotlety), i opróśzam z obu stron solą i pieprzem.

Smaruję mięso z góry cienką warstwą majonezu, panieruję tę stronę w bułce tartej, po czym to samo robię z drugiej strony. Dokładnie dociskam bułkę.

Mocno rozgrzewam troszkę oleju na patelni i układam plastry pieczarek, odrobinę je solę.

Smażę na mocnym ogniu na rumiano z każdej strony, zdejmuję na ta;erz, przykrywam i zostawiam w ciepłym miejscu.

Dolewam olej na patelnię (powinien przykrywać całe dno patelni) i na dość mocnym ogniu smażę kotlety z obu stron na rumiano - po 3-4 minuty z każdej.

Od razu podaję z plastrami pieczarek i ziemniakami z wody.



Filet z kurczaka w lekkim sosie z papryką i cukinią

Filet z kurczaka w lekkim sosie z papryką i cukinią

Delikatne mięso z fileta udusiłam z kolorowymi warzywami w lekkim, mlecznym sosie. Smakuje pysznie!


Składniki (porcja na 2 osoby):
ok. 400 g fileta z piersi kurczaka
3 łyżki oleju
1 mała cebula
pół niedużej żółtej papryki 
pół niedużej zielonej papryki
małą żóła cukinia
małą zielona cukinia
2 ząbki czosnku
1 łyżka posiekanego koperku
1 łyżka mąki psznnej
sól i pieprz do smaku
ok. 3/4 szklanki mleka
Przygotowanie:
Mięso kroję na niewielkie kawałki, oprószam solą i pieorzem, a potem posypuję mąką i mieszam.
Rozgrzeam olej w głębokiej patelni i podsmażam kawałki kurczaka z obu stron na jasnozłoty kolor.
Obieram cebulę, kroję ją na małą kostkę, wrzucam do podsmażonego mięsa.
Smażę kilka minut, żeby cebula się zeszkliła.
Następnie dodaję pokrojone w kostkę papryki, mieszam i smażę pod przykryciem ok. 10 minut (na średnim ogniu).
W międzyczasie myję cukinie, przekrajam je wzdłuż na cztery, a potem kroję na plasterki.
Cukinię dodaję do kurczaka z papryką, zmniejszam ogień do małego.
Smażę kilka minut, dolewam 1/3 mleka. 
Dodaję posiekany czosnek, przykrywam i duszę łącznie ok. 15 minut.
W międzyczasie mieszam i uzupełniam mleko.
Na końcu doprawiam do smaku solą i pieprzem, a przed podaniem dodaję posiekany koperek.







Placki kalafiorowe

Placki kalafiorowe

Pyszne, delikatne w smaku placki z kalafiora mogą być właściwie samodzielnym obiadem, albo dodatkiem do niego. Kalafior nie wymaga wcześniejszej obróbki.


Składniki na 8-10 sztuk:

pół średniej wielkości kalafiora

2 jajka

pół średniej cebuli

3 czubate łyżki mąki pszennej

kilka łyżek mleka lub wody

posiekany koperek wg uznania 

sól i pieprz do smaku

olej do smażenia

Przygotowanie:

Z dokładnie umytego kalafiora ostrym nożem ścinam różyczki, siekam je drobno, na grubą kaszę.

Bardzo drobno kroję cebulę i dodaję do kalafiora.

Dodaję posiekany koperek, jajka i mąkę, doprawiam solą i pieprzem, dokłądnie mieszam.

Jeśli wszystko nie chce się połączyć i pozostaje sucha, wlewam kilka łyżek mleka (masa musi być gęsta).

Rozgrzewam olej na patelni - powinno go być ok. pół centymetra.

Wykładam po łyżce masy, formuję placki. 

Smażę je po ok. 5 minut z obu stron, na średnim ogniu.



Książki: "Brat mojego męża" Danka Braun

Książki: "Brat mojego męża" Danka Braun

To pierwsza książka Danki Braun, jaką przeczytałam, i od razu mogę napisać, że wrażenia mam bardzo pozytywne. Nie wiedziałam, czego się spodziewać, więc było tym ciekawiej. Często, zanim zacznę czytać jakąś powieść, staram się przeczytać kilka słów o autorze i książkach, jakie napisał, więc mam wtedy jakiś obraz - w tym przypadku tego nie zrobiłam. 

"Brat mojego męża" najlepiej wpisuje się moim zdaniem w kanon kryminału.

Powieść zaczyna się zdecydowanie - od śmierci. 

W wypadku samochodowym ginie Paweł Cisowski, syn zamożnego wytwórcy mebli, mąż Diany, ojciec dwójki dzieci. 

Dianę poznajemy pół roku później, kiedy już trochę oswojona z sytuacją stara się zwyczajnie żyć. Mieszka z dziećmi pod Olkuszem, w niewielkiej miejscowości Żurada. Czuje się samotna, nie ma wsparcia rodziny, a jej teść Henryk Cisowski zupełnie jej nie akceptuje i daje jej to odczuć przy każdej okazji. Teść niedawno ożenił się po raz drugi, bo pierwsza żona zmarła.

Pewnego dnia Diana jedzie załatwić kilka spraw do Krakowa, i wykorzystując okazję postanawia zrelaksować się przez chwilę pijąc kawę przy Rynku Głównym.  To miejsce budzi wspomnienia, bo kobieta wiele lat temu pracowała w jednej z tutejszych kawiarni. Poza tym miło jest tu posiedzieć w spokoju, popatrzeć na  turystów i pooddychać gwarem tego niepowtarzalnego miejsca. 

Nagle Diana rejestruje obraz, który wbija ją w fotel - widzi mężczyznę, który wygląda dokładnie tak samo jak jej zmarły mąż. Nie tylko tak wygląda, ale tak samo się porusza, tak samo chodzi. Pewna, że to Paweł, woła go i chce za nim pobiec, jednak zatrzymuje ją kelner, mężczyzna znika... a Diana po tym zdarzeniu zupełnie nie może dojść do siebie.

Jednak tydzień później na cmentarzu przy grobie Pawła przekonuje się, że to nie było on. Wyjaśnia się, że to Piotr, brat bliźniak, którego Diana nigdy nie poznała. Owszem, wiedziała o jego istnieniu, ale nikt z rodziny jakoś nigdy nie chciał zbyt wiele na jego temat mówić. Słyszała, że po kłótni z ojcem dziesięć lat temu wyjechał z Polski. 

Jednak teraz wrócił.

I w zasadzie od tego momentu zaczynają się w książce same zagadki.


Bardzo ciekawa, zaskakująca powieść, łącząca kryminał z powieścią obyczajową. Polubiłam główną bohaterkę, co sprzyja przyjemności czytania 😉

Bardzo też podobały mi się wątki powrotu do historii jej rodziny.

Autorka tak umiejętnie gmatwa całą akcję, że jeśli w jednym momencie wydaje Ci się, że już wiesz o co w tej historii chodzi, to ledwie za chwilę okazuje się, że opowieść zupełnie zmienia tory i znowu nie masz pojęcia, czy Paweł i Piotr to ta sama osoba, czy Paweł zmarł w wypadku czy może go zamordowano, i jaką rolę w tym wszystkim odegrała Diana?

Lubię zwroty akcji i zaskoczenie, a tego Danka Braun nie pożałowała.

Książka jest napisana barwnie, szybko i dobrze się ją czyta; tym samym z przyjemnością Ci ją polecam!

Powieść możesz kupić na stronie Wydawnictwa  Prozami KLIK, do czego serdecznie zachęcam! To będzie dobra lektura na lato!

W mojej ocenie "Brat mojego męża" dostaje 8 na 10 punktów. 

W górnej części bloga widzisz stronę: książki na smutki. To właśnie tam znajdziesz wszystkie moje recenzje.


Post powstał we współpracy z Wydawnictwem Prozami.


Papryka faszerowana mięsem i ryżem

Papryka faszerowana mięsem i ryżem

Gdybym miała wymienić obiady na lato, to na pewno wymieniłabym faszerowaną paprykę. Bardzo ją lubię i w każdym letnim sezonie robię kilka razy.

Zawsze wykorzystuję do tego dania białą (a właściwie mleczno-żółtą) paprykę, która ma delikatny smak, i niewiele nasion.

To tani, domowy, sycący obiad.

A taka papryka podana z sosem pomidorowym (przepis KLIK) jest niezwykle smaczna!



Składniki (3-4 osoby):

6 białych papryk, średniej wielkości 

3/4 szklanki suchego ryżu

0,5 kg mięsa mielonego (u mnie z łopatki wieprzowej)

1 średnia cebula

3 łyżki oleju

2 ząbki czosnku

sól i pieprz do smaku

kilka ziaren ziela angielskiego

2-3 liście laurowe

kawałek marchewki 

Przygotowanie:

Ryż gotuję w lekko osolonej wodzie wg przepisu na opakowaniu.

Dokładnie myję papryki, a potem ostrym nożykiem ścinam wierzch każdej, jak na zdjęciu.

Delikatnie usuwam nasiona.

Mięso przekładam do miski.

Cebulę drobno kroję, po czym podsmażam do zeszklenia na oleju.

Podsmażoną dodaję do mięsa razem z ugotowanym ryżem i przeciśniętym przez praskę czosnkiem.

Masę dokładnie mieszam, najlepiej dłonią, po czym doprawiam dość mocno solą i pieprzem.

Doprawionym mięsem z ryżem faszeruję każdą paprykę.

Wypełnione farszem papryki ustawiam w garnku, dodaję ziele angielskie, liście laurowe i obraną marchewkę.

Dolewam tyle zimnej wody, by sięgała do ok. połowy wysokości papryk.

Wszystko z góry dodatkowo oprószam pieprzem i solą.

Gotuję pod przykryciem od. godziny, najpierw na dużym, a potem małym ogniu.

Podaję z sosem pomidorowym, np. TAKIM


Wywar po gotowaniu to rodzaj pysznego rosołu, który po prostu można wypić, lub wykorzystać jako bazę do jakiejśzupy.










Sos pomidorowy z koncentratu (szkółka gotowania)

Sos pomidorowy z koncentratu (szkółka gotowania)

Zaniedbuję moją szkółkę gotowania, oj zaniedbuję. Wszystko dlatego, że kiedy robię coś tradycyjnego to zazwyczaj nie robię zdjęć. 

Prawie tak samo stało się dziś z tym sosem, już już prawie byłby i gotowy, kiedy olśniło mnie, że może komuś taki prosty sposób na sos się przyda. Nie zawsze przecież mamy świeże pomidory, zwłaszcza że do sosu powinny być wyjątkowo dojrzałe. Z koncentratu za to da się zrobić przepyszny sos o każdej porze roku 😀

Tak więc przepis trafia do mojej szkółki gotowania, bo jest prosty i każdemu wyjdzie. 

Sos przyda się do gołąbków, makaronu, placków czy jak u mnie faszerowanej papryki.

Inne przepisy w szkółce gotowania:

- buraczki z cebulką - sałatka do obiadu

- pyszne duszone pieczarki





Składniki:

1 niewielka cebula

1 duży ząbek czosnku

2 łyżki oleju

mały słoiczek koncentratu pomidorowego (u mnie 190 g)

2 ziarna ziela angielskiego, rozgniecione

6 listków bazylii, drobno posiekanych

3 łyżki oliwy

woda do konsystencji (u mnie ok. 3/4 szklanki)

1 łyżeczka ziół prowansalskich

sól i pieprz do smaku

Przygotowanie:

Bardzo drobniutko kroję cebulę i podsmażam ją razem z rozgniecionym zielem angielskim i odrobiną soli na oleju - do zeszklenia.


Kiedy cebulka się zeszkli dodaję przeciśnięty przez praskę czosnek i smażę razem 2-3 minuty.
Następnie dodajęprzecier pomidorowy.


Teraz smażę wszystko razem kolejnych kilka minut.


Dolewam wodę, dokładnie mieszam, dodaję oliwę:


Dodaję zioła prowansalskie, doprawiam sos do smaku solą i pieprzem, gotuję na małym ogniu ok. 5 minut (pod pokrywką).
Na końcu dodaję posiekaną bazylię.



Książki: "Królestwo zup" Adrianna Ewa Stawska i Ludmiła Stawska

Książki: "Królestwo zup" Adrianna Ewa Stawska i Ludmiła Stawska

Od dwóch tygodni wertuję tę książkę i ciągle znajduję w niej perełki!

"Królestwo zup" to rewelacyjna, bardzo dobra książka o zupach! A że ja zupy kocham (jeść i gotować) to uwierz, wiem co mówię 😉

Widać, że się Panie Adrianna i Ewa dobrze na temacie znają. Prawie 80 świetnych przepisów zarówno na zupy polskie, jak i z różnych zakątków świata to naprawdę imponujący zbiór i doskonała "podpowiadajka" na co dzień. Z takiej ilości zawsze coś się wybierze, prawda?

Bardzo podoba mi się słowo wstępu do tej zwykłej, a niezwykłej książki, i pozwolę sobie zacytować kilka zdań:

"Każdy potrzebuje talerza parującej, aromatycznej zupy. Nawet ci, którzy uparcie twierdzą, że zup nie lubią i nie gotują. (...) Nic nie zaspokaja naszej najważniejszej potrzeby - głodu - jak talerz gorącej zupy. Gotowanie zupy i dzielenie się nią, to najwyższy akt ludzkiej solidarności"

Taaak! Zgadzam się z przedmówczyniami w 100%. I też jestem tego zdania, że każdy, naprawdę każdy, nawet jeśli dotąd twierdził że zupy są beee, i że niesmaczne, i że niepotrzebne, w którymś momencie życia dorasta do tego, że zaczyna je doceniać i coraz bardziej lubić. Nie muszę szukać daleko przykładu, bo sama nim jestem 😀 W dzieciństwie nienawidziłam zup, i zawsze bolała mnie głowa kiedy mama wołała nas na obiad i stawiała przede mną talerz. Na szczęście nie była to zbyt trwała ani groźna choroba, bo przy drugim daniu wszystko z moją głową już było w porządku 😁 A dziś za zupą zdarza mi się zwyczajnie tęsknić, i po prostu muszę ją ugotować, choćby nie wiem co!

Wracając do książki - oprócz tematycznych przepisów są też w niej receptury na chleb, bo przecież wielu z nas zupy właśnie z nim zjada. 

Przepisy są jasne, nieskompikowane, z łatwo dostępnych składników, w mojej ocenie na 3 do 5 osób. Autorki często dodają też kilka podpowiedzi, które sporo ułatwiają i ogólnie rzecz biorąc są w kuchni niezwykle przydatne, nie tylko przy gotowaniu zupy.

Książkę polecam na 100% - jest bardzo przydatna, ciekawa w treści, pięknie wydana, pełna cudownych i apetycznych zdjęć.

Jak już napisałam, zwyczajna, a jednak niezwykła. Przyznaję jej - uwaga, rzadko mi się to zdarza - 10 na 10 punktów!

Możesz ją kupić na stronie Selkar.pl, zachęcam Cię jednocześnie do przejrzenia innych propozycji - wybór jest wielki, książki ciekawe i niedrogie. 


W górnej części bloga widzisz stronę: książki na smutki. To właśnie tam znajdziesz wszystkie moje recenzje.



Kilka apetycznych zdjęć pochodzących z książki:


I kawałek spisu treści na dowód, że piszę prawdę i tylko prawdę 😀




Księgarni internetowej Selkar.pl bardzo dziękuję za możliwość recenzji tej wspaniałej książki!


Dorsz w sosie maślano-cytrynowym

Dorsz w sosie maślano-cytrynowym

Dzisiejszą rybkę podałam z wyrazistym, słodko-kwaskawym sosem, a do niej - surówkę z sałaty lodowej. Smakowało rewelacyjnie, koniecznie muszę to danie powtórzyć.



Składniki:

kostka lub filety z dorsza (u mnie kostka)

sól i pieprz 

mąka do panierowania

olej do smażenia

Sos (porcja na 2 osoby): 

1 łyżka oleju + 2 łyżki masła do smażenia

1 mała cebula 

1 mały ząbek czosnku

1 czubata łyżka - ok. 100 g serka śmietankowego (użyłam kanapkowego)

sok z połowy cytryny

1 łyżeczka cukru

do smaku: sól i pieprz

Przygotowanie:

Zaczynam od sosu:

Na patelnię wlewam olej i dodajędwie łyżki masła, rozgrzewam na średnim ogniu.

Bardzo drobno siekam cebulę, dodaję na patelnię, oprószam lekko solą i smażę pod przykryciem do jej zeszklenia.

Dodaję przeciśnięty przez praskę czosnek i smażę 2-3 minuty.

W międzyczasie dokładnie mieszam serek z sokiem z cytryny i cukrem, dodaję do podsmażonej cebuli z czosnkiem, dokładnie mieszam.

Sos powinien być głądki - jeśli po dokładnym wymieszaniu widać oddzielający się tłuszcz, trzeba dolać kilka łyżek mleka lub wody.

Ryba:

Filety lub kostkę z dorsza oprószam solą i pieprzem, po czym panieruję w mące i smażę na dość rozgrzanym tłuszczu (użyłam mrożonego gorsza w kostce, smażyłam bez rozmrażania).


Usmażoną rybę odkłądam na papier do odsączenia nadmiaru tłuszczu.

Podanie:

Na talerzu układam rybę, polewam ją sosem. 


Krążki ziemniaczane

Krążki ziemniaczane

Zastanawiałam się dziś przez chwilę, jak by to było, gdybym przez jakiś czas, dajmy na to nawet przez miesiąc, miała do dyspozycji tylko kilka podstawowych składników typu: ziemniaki, mąka, jajka, cebula, czosnek i jakiś olej (pomijam kwestie zdrowotne, przyjmijmy że sytuacja to wymusza). Przyprawy też by były, załóżmy że również podstawowe: sól, pieprz, cukier.  

Myślałam, jak urozmaicone posiłki mogłyby być z nich przygotowane? Przyznaję, że dla mnie to by było fajne wyzwanie, bo lubię wymyślać nowe dania, zwłaszcza z warzyw. 

A może podejmę się tego zadania? Tzn. nie żebyśmy mieli teraz przez miesiąc jeść ziemniaki😂, ale powymyślam trochę ciekawych posiłków z takich właśnie prostych składników.

Dziś wymyśliłam naprawdę dobre ziemniaczane krażki - to plasterki ziemniaków smażone w cieście. Można by się nawet pokusić o wycięcie dziurek jak w krążkach cebulowych!

Wątpię, żeby komuś chciało się takie robić jako dodatek do obiadu, lecz jako przekąska są naprawdę świetne. U mnie z majonezem (wiem, wiem, majonezu nie wymieniłam wyżej) - i jest bardzo pysznie!




Składniki:

świeżo ugotowane ziemniaki (można ugotować w mundurkach. Ważne, żeby gotowały się w dobrze osolonej wodzie, powinny być odpowiednio słone)

Ciasto (podaję proporcje, u mnie wystarczyło na  6 sporych krążków):

1 jajko

2 pełne łyżki mąki pszennej

2-3 łyżki mleka (w kryzysowej sytacji byłaby woda)

sól i pieprz do smaku

dodałam też posiekany koperek

Dodatkowo:

troszkę mąki do obtoczenia plastrów ziemniaków

olej do smażenia (ok. pół cm na patelni)

Przygotowanie:

Ugotowane i obrane ziemniaki kroję w plasterki ok. pół cm grubości.

Każdy dokładnie obtaczam w mące.

Mieszam bardzo dokładnie składniki ciasta - ma być gęste.

Plasterki ziemniaków zanurzam w cieście, a potem smażę na dość gorącym oleju do zrumienienia z obu stron.



Kremowy ryż z kurczakiem, papryką i cukinią

Kremowy ryż z kurczakiem, papryką i cukinią

Dobre jedzonko, które można zabrać do pudełka do pracy albo po prostu zjeść na obiad.


Składniki ( 2 osoby)

3/4 szklanki ryżu arborio (lub innego)

pół małej cebuli

pół czerownej papryki

pół żółtej papryki

pół niewielkiej cukinii

1 pojedynczy filet z kurczaka

2 ząbki czosku

2 łyżki oleju

1 płaska łyżeczka kurkumy

0,5 płaskiej łyżeczki curry

2 łyżki posiekanej natki pietruszki

1-2 plastry sera cheddar

ok. pół szklanki śmietanki 30%

1 płaska łyżeczka masła

sól i pieprz do smaku

Przygotowanie:

Ryż gotuję wg przepisu na opakowaniu.

Mięso z kurczaka kroję w małą kostkę, oprószam solą i pieprzem.

Rozgrzewam olej na patelni, podsmażam mięso na złoto.

Do podsmażonego mięsa dodaję drobno pokrojoną cebulę i smażę razem do jej zeszklenia.

Papryki kroję w dużą kostkę, dodaję do mięsa z cebulą.

Smażę 3-5 minut.

Cukinię kroję wzdłuż na pół, a potem w półplasterki.

Również dokładam ją na patelnię, i mieszając smażę kilka minut (do 5-ciu).

Dosypuję ryż, dolewam połowę śmietanki, dodaję masło, przeciśnięty przez praskę czosnek, kurkumę i curry oraz wstępnie trochę soli i pieprzu.

Przykrywam patelnię i na maym ogniu duszę ok. 5 minut.

Dolewam resztę śmietanki, dokładam ser i mieszam do jego rozpuszczenia.

Na końcu dodaję posiekaną natkę pietruszki i doprawiam ryż do smaku.


Copyright © 2016 sio-smutki-od-kuchni , Blogger